Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kredens. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kredens. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 czerwca 2016

Kredens na bis

Jakoś mi ciągle nie po drodze na tego bloga... Bliżej, łatwiej i szybciej jednak na Instagram (więc jeśli tam bywacie - zapraszam i do mnie).

Ostatnie tygodnie zamieszkujemy tymczasowo na obrzeżach miasta, w domu Dziadków, więc pomyślałam, że skorzystam z okazji i pokażę kilka obrazków znanego Wam już kredensu odnowionego przez nas kilka lat temu. Wraz z kilkoma pamiątkami rodzinnymi, które idealnie się w niego wpasowały. 

Kredensu strzeże pradziadek Hipolit.
Dziś już mało kto produkuje tak piękne przedmioty użytkowe jak przed laty. 


Z pozdrowieniami
Wasza Elle

sobota, 12 września 2015

Kredens jeszcze jeden

Mąż przywiózł kredens. Stary, brudny, pokryty pajęczyną i kilkoma warstwami różnokolorowej farby. 
Skrobałam, drapałam, szlifowałam, szpachlowałam... potem malowałam i malowałam...
Teraz już stoi odnowiony w naszej niewielkiej kuchni. A że jest super pojemny, bardzo się przyda w tym miejscu; pomieścił mnóstwo kuchennych gadżetów!


Przed renowacją...







Gałeczki w formie drewnianych pieńków od ReGałki od razu mi się spodobały.

* Kto nie pamięta pierwszego kredensu jaki odnowiłam kiedyś, może zobaczyć TU.

Dziękuję za Wasze wszystkie komentarze!
Elle

wtorek, 19 sierpnia 2014

Sześćdziesięciolatek po liftingu

Kto śledzi mojego bloga od dawna pamięta zapewne jak odnawiałam sześćdziesięcioletni kredens dziadków. Nie myślcie jednak, że to aż tyle trwało! Można go podziwiać w nowej szacie już od długiego czasu - po prostu jeszcze Wam go tu nie pokazałam w pełnej okazałości! Sama nie wiem dlaczego :) 
W związku z tym, bez zbędnych słów...


Żałuję, że w mieszkaniu nie mamy dla niego miejsca. Musi poczekać na nasze poddasze.





Jak Wam się podoba?

piątek, 5 października 2012

Dla niecierpliwych

Mnóstwo osób pyta mnie o losy kredensu. Wiem, wiem... strasznie dawno pisałam, że pracuję nad nim i właściwie to już dawno powinien być skończony. I PRAWIE jest! Tylko czasu troszkę nam brakuje i robota stanęła chwilowo w miejscu. A zostało jedynie przykręcić drzwiczki i zamocować blat! więc pracy właściwie na jeden dzień. No, ale gdy się pracuje zawodowo, to o jeden dzień trudno. Szczególnie, że kredens stoi w domu na obrzeżach miasta, kilka kilometrów od naszego mieszkania.

Ciągnęło się wszystko baaardzo długo. Każda deseczka została przeze mnie dokładnie wyszlifowana ze starej farby, każda uzupełniona szpachlówką w miejscach ubytków (a było tego dużo), znowu przeszlifowana, a następnie przemalowana trzykrotnie. Zajęło mi to kilka tygodni pracy. Następnie kredens przeszedł w ręce płci silniejszej, która posługując się różnorakimi narzędziami dokonała niezbędnych przeróbek. 
Wymieniliśmy to, co nie nadawało się już do użytku - dna w szafkach i szufladach, półki, plecy i blat. Stare były mocno zbutwiałe, poplamione od wilgoci, odkształcone i nieestetyczne bo wykonane z brzydkiej dykty. Zamieniliśmy je na nowe sklejki i sosnowe deski. Teraz kredens jest jak nowy!

Dla niecierpliwych kilka migawek z prac renowacyjnych.

Momentami trudno było uwierzyć, że to w ogóle jest mebel :) Po rozkręceniu korpusu i wyrzuceniu zniszczonych desek, niewiele z niego zostało.

Docinanie nowego blatu i dna w szafkach.

Mierzymy blat. Już zabejcowany na kolor venge.

Gdy szuflady znalazły się na miejscu, od razu kredens nabrał wyglądu :)

Nadstawka jeszcze bez środkowych drzwiczek. Plecy pomalowałam w ciemno-szare paski (błyszczącą farbą, na białym macie!)


Mam nadzieję, że wkrótce pokażę mebel w pełnej okazałości! Sama już nie mogę się doczekać końca.
A potem tylko czekać, aż dorobimy się tej upragnionej, nowej kuchni, w której stanie :)

Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających!
Wasza Elle

PS: a pamiętacie jak kredens wyglądał wcześniej? (klik)

sobota, 21 lipca 2012

Kredens

Przede mną wielkie przedsięwzięcie, ponieważ porwałam się na odnowienie pokaźnych rozmiarów kredensu. Mebel pochodzi z 1955 r. i jest obecnie w mocno opłakanym stanie. Należał do dziadków mojego Lubego i ostatnie 30 lat wegetował w piwnicy, odkąd zamieniono go na bardziej modny na owe czasy model mebli kuchennych. 
Czeka mnie przy nim bardzo dużo pracy, jednak perspektywa przywrócenia mu świeżego wyglądu, no i wstawienia go do nowej kuchni, powodują, że biorę się do tego z wielkim zapałem :) Zaczęłam już żmudne oczyszczanie go i szlifowanie. Wiele elementów na pewno zostanie wymieniona (m.in. "plecy", dna szuflad, półki, szyby i blat). Zostanie to co najważniejsze i co nadaje charakteru temu meblowi - czyli drewniane fronty. Zakupiłam już nowe, cudne uchwyty :)
A do kompletu mamy jeszcze wiszącą, mała szafeczkę.


Nadstawka

Wisząca szafeczka od kompletu i dolna część kredensu

Takie właśnie porcelanowe, malowane gałki wybraliśmy :)

Pozdrawiam serdecznie!
Elle