niedziela, 8 lipca 2018

Tam, gdzie słońce nie zachodzi..

Uuuu... ponad rok ciszy na blogu... Pracy dużo, zajęć dużo, pasji też dużo...
Nie będę obiecywać poprawy, bo pewnie bym tej obietnicy nie dotrzymała, ale w zamian tego, dziś dużo zdjęć :) choć nie wiem, czy ktoś tu jeszcze zagląda...

Wyprawę za koło podbiegunowe mogę chyba śmiało nazwać (póki co) wyprawą mojego życia, bo o ile samolotem latałam w różne odległe miejsca, to prawie 3 tys. km przejechanych autem (i drugie tyle z powrotem) przydarzyło mi się pierwszy raz. Mimo zmęczenia i spartańskich warunków w podróży, było cudownie i zobaczyliśmy dzięki temu sześć pięknych państw!
Miejscem docelowym była jednak norweska część Laponii... Pokochałam to miejsce już za piewszym razem, gdy byłam tam w marcu i panowałam tam wówczas sroga, acz piękna zima.

A lato? A może raczej wiosna? bo na przełomie czerwca i lipca za kołem podbiegunowym kwitną mlecze i bez.. Zobaczcie sami.

















A to już krajobraz Szwecji oraz uroczy przystanek autobusowy w Finlandii.

Ukryte we mgle wybrzeże Bałtyku na Łotwie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz :)