Mimo, że to dopiero koniec lipca, jakoś czuję już w kościach zbliżający się nieuchronnie koniec wakacji. Zrobiłam więc dziś małą rewolucję w mieszkanku i wygospodarowałam w sypialni kąt do pracy, przenosząc biurko z salonu, które tam nie spełniało swojego zadania.
Tu, w sypialni, jest idealnie, bo przy oknie mam dużo światła przez cały dzień, a że okno wychodzi na północ, to słońce nie praży w szyby i nawet w upalny dzień jest przyjemnie chłodno.
Jeszcze tylko muszę pomyśleć o lampce na biurko, bo dzień coraz krótszy...
Dziękuję za Wasze komentarze!
Elle









