czwartek, 19 listopada 2009

Kogucik, kura i inne przyjemności

Marzyła mi się taka tablica od dawien dawna... Nie tyle z powodu mojego rzekomego zapominalstwa, ale raczej z przyczyn wizualno-estetycznych :) No bo piękne są. Wszelakie. Rustykalne, czy w stylu chabby chic, w drewnianej ramie, w bielonej, ozdobnej czy prostej... No i tak sobie marzyłam, marzyłam, aż w końcu.... wymarzyłam i dostałam w prezencie :)


Powiesiłam ją już w kuchni. Rustykalna taka jest, bo ozdobiona metalowym kogucikiem i kurką. Ależ mi się podoba!


Wraz z tablicą przyleciało do mnie drewniane serduszko z malowanym ornamentem (cudowne!) i miniaturowa, pachnąca sukieneczka (skrywa w sobie zapachowy woreczek - zadomowiła się już w szafie).



A wszystko to zawdzięczam pewnej Pani A., która tu czasem zagląda :) Dziękuję bardzo! Jestem zachwycona! :)


Inne przyjemności?
Dostałam specjalne, wspaniałe wyróżnienie od Luizy, za które bardzo jej dziękuję! Takie to miłe :)


Luizo, jeśli nie masz nic przeciwko, to przekażę je dalej.. Chciałabym, aby otrzymały je ode mnie:


Serdecznie dziękuję Wam za odwiedziny i pozostawiane, tak liczne zawsze komentarze, które czyta się z nieskrywaną przyjemnością :)
Pozdrawiam,

sobota, 14 listopada 2009

Nasz klient - nasz pan ;)

Obiecałam jednej z miłych koleżanek-blogowiczek mały upominek w postaci płóciennej torebeczki. Ale...... jej marzeniem był francuski motyw, który ma na cynkowej, niewielkiej puszeczce.
Tak się szczęśliwie złożyło, że ja też taką puszkę mam :) Zeskanowałam więc obrazek z wieczka, zrobiłam wydruk na tkaninie, spędziłam trochę czasu przy maszynie i tak oto powstała na życzenie "klienta".... torebka pod tytułem "La maison du cafe" :)


Mam nadzieję, że się spodoba i "klient" będzie usatysfakcjonowany ;)

Miłego weekendu,

piątek, 13 listopada 2009

Święty Mikołaj?

Mimo, że do świąt jeszcze daleko, ja mam wrażenie, że Święty Mikołaj już działa :) A to za sprawą prezentów, które co rusz dostaję zupełnie niespodziewanie i znienacka :)
Tak było i tym razem - wracam do domu, a tu leży sobie na biurku mała, biała paczuszka. Zerkam na nadawcę i co widzę? To Mia bawi się w Świętego Mikołaja!

Pięknie zapakowany prezencik z przemiłym liścikiem skrywał cudowny, niebanalny igielnik haftowany misternie krzyżykami i dwa gipsowe aniołki - zawieszki. Wszystko wykonane przez Mię.


Cudowny prezent! DZIĘKUJĘ Mio!

środa, 11 listopada 2009

Retro dama i wyróżnienie

W deszczowy, świąteczny dzień, wzięłam się za ozdobienie abażura do mojej biurkowej lampy. Wcześniej był zupełnie skromniutkim, mało efektownym, blado-kremowym, niczym nie wyróżniającym się abażurkiem.
Retro dama, którą wydrukowałam, pojawiła się już wcześniej na jednej z poduszek. Tu występuje w formie medalionu, a okala go konopny sznurek, który wykorzystałam też do ozdobienia brzegów abażura.
I oto efekt...



* * *

Druga sprawa. Bardzo przyjemna :)
Z całego serca dziękuję Magdalenie/Color sepia za wspaniałe wyróżnienie, które stworzyła dla kreatywnych osób. Jestem zaszczycona, że zostałam tak doceniona i znalazłam się w tak zacnym gronie :)


Pozwoliłam sobie przekazać to wyróżnienie innym wyjątkowo uzdolnionym i jakże kreatywnym blogowiczkom: Icie, Li. oraz Llooce.


* * *

A w następnym poście będzie o jeszcze jednej, tym razem dość starej lampie.

Serdecznie pozdrawiam wszystkich moich Gości - tych, którzy przemykają cichutko niezauważeni i tych, którzy zawsze zostawiają kilka miłych słów :)

środa, 4 listopada 2009

Listownik nr 2

Od dłuższego już czasu podoba mi się wszystko co ozdobione drewnianymi, rzeźbionymi ornamentami, dlatego coraz częściej je wykorzystuję. Zaczęłam od mojej szafy, poprzez koronę nad drzwiami w łazience, a teraz listownik, który jest prezentem (na moim biurku stoi już szary listownik w anioły). Mam jeszcze kilka takich dekorów w zanadrzu, więc to bynajmniej nie koniec :)
Chyba najpiękniej prezentują się w bieli, lekko przetarte...


A owoce dzikiej róży przyniosłam ostatnio ze spaceru i tak mi pięknie pozowały do sesji zdjęciowej :)

Dziękuję za wszystkie odwiedziny i przemiłe komentarze, którymi mnie raczycie :)

poniedziałek, 2 listopada 2009

O szyciu raz jeszcze

Oswajam się z maszyną bardzo powoli. To było moje drugie, długie, sobotnie popołudnie spędzone przy niej, nad zadrukowanymi płótnami... Efektem tamtego dnia jest kilka ozdobnych drobiazgów. Większość powędrowała już w świat, do wspaniałych osób. U mnie zostały tylko na fotografiach :)


PS. Fotografie wątpliwej jakości - wybaczcie.. Ale człowiek idzie do pracy - ciemno, wraca z pracy - ciemno...


Życzę Wam miłego dnia, pełnego słońca.

środa, 28 października 2009

Le coeur en toil

Od kilku dni jest widoczne w moim nowym banerze, więc prezentuję je teraz oficjalnie ;)
Uwielbiam grube, szare płótno.. Gdzieś mi się zapodział jeszcze skraweczek z tego, co już wykorzystałam na woreczki (tudzież rozdałam), więc wzięłam igłę i nitkę (maszynę omijam ostatnio szerokim łukiem - chyba już na bieżący rok wykorzystałam zapasy swojej cierpliwości do niej), no i powstało takie oto serduszko o dość surowym wyglądzie. Najlepiej wpasowało się nie gdzie indziej, jak w łazienkę (łazienka... chyba jestem od 3 miesięcy monotematyczna dość - wybaczcie) :) Ozdobione "zwyczajnym" sznureczkiem i drewnianym guziczkiem... ale w swojej prostocie bardzo mi się podoba.


Serdecznie pozdrawiam,

sobota, 24 października 2009

W klimacie starego Paryża

Uwielbiam napisy, literki, cyferki, szyldy, reklamy... Lubię ładne czcionki.
Dziś wykorzystałam wydrukowane stare reklamy do nowej dekoracji nad kanapą w moim pokoju. Co prawda fotografie mojego miasta w sepii, które tu wisiały do tej pory, bardzo mi się podobały, ale już mi się opatrzyły :) Czas na zmiany...

Miały być oczywiście w klimacie starego Paryża :) Więc wybrałam retro reklamy "en francais".



Niestety aura nie pozwala na zrobienie dobrych zdjęć - brak odpowiedniego światła, więc kolory na fotografiach mają niewiele wspólnego z rzeczywistością..

* * * * * * * * * *
A skoro o Paryżu mowa - francuska stolica w moim obiektywie...




A na koniec... Pamiętajcie, że dziś przechodzimy na czas środkowoeuropejski :)



Pozdrawiam,

czwartek, 22 października 2009

Komplet kuchenny

Jest piękny. W rustykalnym stylu, wspaniale skomponowany kolorystycznie i perfekcyjnie uszyty! Po prostu urzekający! Składa się na niego woreczek na cebulę i łapka do gorących naczyń.
Nie myślcie sobie, że sama go uszyłam! Co to, to nie! Bynajmniej :) To wspaniały prezent od Bardzo Wyjątkowej Osoby, o której już kiedyś wspominałam, a która ostatnio lubuje się w sprawianiu mi takich niezwykłych niespodzianek :) Aż uwierzyć trudno! Ale dziękuję Jej za to z całego serca! :)

Pozdrawiam,

sobota, 17 października 2009

Kopyta szewskie i francuskie listy

Odkładałam w nieskończoność malowanie tych kopyt szewskich, które dostałam od Anne, bo nie mogłam się zdecydować, jak mają ostatecznie wyglądać. Czekały na pomysł.
Ostatecznie postanowiłam, że jednak nie będę ich "dekupażować", że wolę surowo wyglądające, odrapane, jak ze starego zakładu szewskiego, czyli tak jak lubię - w stylu retro.
Pomalowałam je najpierw na biało, potem mocno przetarłam brzegi papierem ściernym i lekko jeszcze potraktowałam moją ulubioną szarą farbą.. Możliwe, że nie będzie to ich ostateczny wygląd, może dam więcej szarego na tło? może mocniej poprzecieram odsłaniając kremowy podkład? Są chyba zbyt... białe? Do końca jeszcze nie jestem zadowolona z efektu, więc będę nad nimi pracować.



Do mojej małej sesji zdjęciowej wykorzystałam, jako tło, wydrukowane na płótnie francuskie koperty i inne motywy z napisami, które czekają na kolejną wolną chwilę, może weekend.. Zapewne jeszcze o nich usłyszycie w niedalekiej przyszłości :)


Aha! Chciałabym kopyta zawiesić na sznurku. Czy ktoś, kiedyś próbował wiercić dziury w tak twardym drewnie? Myślicie, że nic im nie będzie?

Życzę miłej soboty i niedzieli,

środa, 14 października 2009

Zima i miłe gesty

Piękną zimę mamy tej jesieni - można by rzec!
Poranek zaskoczył nas dziś śniegiem! Zaspami śniegu! Co gorsza - sypie od kilkunastu godzin i wygląda na to, że przestać nie zamierza. Zgroza... A tak to już jest w moim mieście, że śnieg równa się = totalny paraliż komunikacyjny, bo jakoś nikt chyba nie zamierza wziąć się za odśnieżanie i doprowadzenie dróg do stanu używalności... Dotarcie gdziekolwiek graniczy z cudem - chyba, że na własnych nogach...

Nie powiem, pierwsze zetknięcie z zimą jest zawsze jakieś takie miłe - świat przykryty białym puchem wygląda uroczo.. Ale to tylko pierwsze wrażenie, bo przemoczone buty (mróz nie chwyta) i trudności z przemieszczaniem się doprowadzają mnie do rozpaczy..

Wrzosy na moim balkonie wyglądają dziś tak:



W drodze do domu...


Na koniec, pochwalę się jeszcze pasmanteryjnymi różnościami, jakie podarowała mi Llooka :) Dziękuję Ci za ten przemiły gest, Llooko!! Intensywnie myślę, do czego je wykorzystać :) Materiał w chwosty jest super! Jak tylko coś z niego powstanie (przy odrobinie wolnego czasu i mojej "świętej cierpliwości" do szycia) to zapewne pokażę :)





Życzę Wam dużo słońca i suchych butów ;)

sobota, 3 października 2009

W stylu retro



Sobota minęła mi przy maszynie. Większość z Was w tym czasie pewnie naprodukowałaby wszystkiego w ilościach hurtowych, ale ja, mało uzdolniona krawiecko, uszyłam tylko trzy mało skomplikowane poszewki na poduszki i trzy woreczki. Przyznam, że nerwów było przy tym co nie miara... Momentami miała ochotę dać sobie z tym spokój. Wszytko jakieś takie krzywe, nici się rwą, plączą, cierpliwości brak.. ech..
Zawzięłam się jednak, bo tak bardzo podobają mi się te retro naprasowanki na płótnach, że strasznie chciałam i ja takie mieć :)

Wykonałam je metodą opatentowaną przez Llookę - wydrukowałam motyw na tkaninie za pomocą najzwyklejszej drukarki do papieru! Kto by pomyślał! :)


Nie mogło zabraknąć motywów francuskich...
Kawiarniane menu ;)



..i wymęczone woreczki


A na tym woreczku zrobiłam tradycyjny decoupage.


Ot i minęła sobota...
Serdecznie pozdrawiam wszystkich zaglądających do mnie :)

czwartek, 1 października 2009

Upominek

Pokażę Wam dziś upominek, który dostałam od Margo. Totalne zaskoczenie, totalna niespodzianka :) Niczego się nie spodziewając, otwieram kopertę przyniesioną przez listonosza, a tam...

...intrygująco wyglądające zawiniątko z dwoma serduszkami, przewiązane rafią...


A w środku... piękny woreczek z owymi serduszkami na koronkowych troczkach - własnoręcznie uszyty przez Margo:



Wszystko takie piękne i z sercem podarowane :) Wielkie DZIĘKUJĘ Margo :) Jesteś wspaniała!

niedziela, 13 września 2009

Nie umiem...

W niedzielne popołudnie, przy kawie i babeczkach waniliowych z malinami zastanawiałam się...

Bo...

...nie umiem szyć tak pięknych rzeczy, jak Ushii, czy Alizee...
...nie umiem aranżować i fotografować tak, jak Llooka, Agutek, czy Magdalena...
...nie umiem tworzyć tak pięknych przedmiotów i dekoracji, jak Li., Somka czy Anne...
...nie umiem zrobić niestworzonych rzeczy "z niczego", jak Ita...
...nie umiem robić takich przetworów, jak Elisse, czy Aagaa...
...nie umiem "dekupażować" tak pięknie, jak Greglis, czy AgaB. ...
...nie umiem igłą i nitką tworzyć maleńkich cudeniek, jak Kasandra, Anuszka, czy Violcio11...
...nie umiem pisać tak pięknie jak IzaO. ...


A mimo to, to ja dostałam wspaniałe wyróżnienia od
Anne, Alizee, Pauli_71, Llooki, Mili i Kasandry i Martyr.
DZiĘKUJĘ WAM!!! To TAKIE miłe...

A kto jest dla mnie szczególną inspiracją?



I jeszcze 7 artystycznych dusz:


*****

Na koniec kilka słów o skandynawskim klimacie...

Nie, nie.. nie będę pisała o pogodzie. To będzie kilka słów o nowym katalogu IKEA, który i ja otrzymałam.
Z jednej strony podoba mi się to, że jest w rozmiarze XL - dzięki temu oglądanie fotografii pozwala na naprawdę drobiazgowe przyjrzenie się szczegółom i czerpanie inspiracji.. Z drugiej jednak strony - jest mało wygodny do oglądania od strony fizycznej - ciężki i duży. Zaczęłam oglądanie na kanapie, z nogami podwiniętymi pod siebie, w swobodnej pozycji, ale szybko moje ręce poczuły jego ciężar i rozmiary - musiałam przenieść się do stołu.. Powiedzmy jednak, że jest to "minus" do przeżycia ;)
Jeśli zaś chodzi o jego zawartość... Układ jak zawsze przejrzysty - wydzielone części z wyposażeniem poszczególnych pomieszczeń, aranżacje przygotowane do sesji zdjęciowej inspirujące, fajnie zestawiające to co IKEA ma do zaproponowania. Wszystko w charakterystycznym skandynawskim klimacie - prostota, sporo naturalnych materiałów, choć dla mnie osobiście za mało stylu vintage. Oglądając skandynawskie blogi, każdy zauważy, że Skandynawowie lubują się w przedmiotach starych lub na takie stylizowanych.. Fajnie byłoby, gdyby IKEA zaproponowała np. meble z przecierką, przedmioty w stylistyce retro.. To by dopiero był szał! :)
W nowym katalogu podobają mi się głównie dodatki oraz drewniane serie mebli. Wg mnie absolutny numer 1 wśród nowości - wazon SOCKERART - choć przyznam - nietani...


Życzę udanego nowego tygodnia,

czwartek, 10 września 2009

Nagroda

Spłynęła na mnie kolejna lawina szczęścia :) Otrzymałam nagrodę od Violcio11 za "konkurs toskański". Otwieram pudełko.... a tam...........

1. Piękny, wydany we Włoszech, kalendarz z toskańskim krajobrazami i zabytkami...


2. Kolorowa "Pasta Italiana" w eleganckim opakowaniu (aż szkoda mi będzie go skonsumować ;))


3. Cudowny, wykonany przez Violcio, przybornik w formie lnianego woreczka. Pięknie ozdobiony kremową koronką i stempelkiem :)


Violu... dziękuję Ci serdecznie za wspaniałą niespodziankę! TEGO się nie spodziewałam! Jestem zachwycona!

Przybornik Violcio, nowym lokatorem mojej łazienki:



A przy okazji, prezentuję skrzyneczkę ze znanymi już wszystkim skądinąd pośladkami na wieczku, która skrywa moje kosmetyczne "malowidła", a zastąpiła w tej funkcji wysłużony już ikeowski koszyczek.


Serdecznie pozdrawiam wszystkich odwiedzających, życząc miłego dnia.

wtorek, 1 września 2009

Same cuda

Ostatni czwartek był dla mnie niesłychanie przyjemnym dniem. Wróciłam po południu z pracy i ku mojemu miłemu zaskoczeniu, czekały na mnie dwie pokaźne paczki! Gdy spojrzałam na nadawców, już wiedziałam co to takiego, choć w najśmielszych marzeniach nie spodziewałam się tego, co zobaczyłam, gdy otworzyłam paczki :)

Pierwsza... ciężka, w sporym pudełku - okazała się CUDOWNYM prezentem od Anne! Kochana Ania, wiedząc, że poszukuję kopyt szewskich, że jestem zachwycona tymi, które Ona tak pięknie wymalowała, zaproponowała, że sprezentuje mi parę, która zalega u niej w piwnicy :) Czy nie jest wspaniała?? Mało tego... dostałam jeszcze od niej śliczne, szydełkowe upominki: zakładkę i serduszko! A wszystko tak uroczo "oprawione" - tu gałązki lawendy, trawy, ...tam własnoręcznie wykonany bilecik ze "znakiem firmowym" Anny.


Aniu! Jesteś niesamowita! Sprawiłaś mi taką radość swoim podarunkiem... DZIĘKUJĘ!

* * * * *

Druga paczka... lekka, w białej kopercie - to niespodzianka od Alizee - moja nagroda za wygrany konkurs fotograficzny :) Wiedziałam, że mam się spodziewać jakiegoś cuda, znając przecież zdolności Alizee, ale..... ONIEMIAŁAM! Zawiniątko z liścikiem skrywało dwa śliczne woreczki!! Jeden podziwialiśmy już na blogu Alizee - bardzo mi się podobał, bo motyw sztućców wykorzystałam kiedyś do ozdobienia kilku kuchennych przedmiotów (mam tacę, wieszaczek, pudełko na herbatę) - będzie więc pasował jak ulał! i kochana Alizee chyba o tym wiedziała :)
Drugi woreczek również mnie zauroczył! Nieco większy, z kremowego płótna, ozdobiony ślicznym serduszkiem w kwiatuszki, kokardką ze wstążeczki i koronką. Coś pięknego! Znalazł już miejsce w mojej łazience i służy do przechowywania koszulki nocnej :)


Alizee! Jesteś wspaniała! Sprawiłaś mi prawdziwą radość swoim prezentem! DZIĘKUJĘ!

Pozdrawiam,

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Konkurs rozstrzygnięty!

Moje Drogie!
Dziękuję za udział w konkursie. Cieszę się, że tym razem nie okazał się za trudny :)
Zgodnie z zapowiedzą dziś koniec zabawy - właśnie zapisałam na karteczkach imiona wszystkich uczestników, którzy poprawnie odpowiedzieli na zagadkę i przeprowadziłam losowanie.
Z wielką przyjemnością informuję, że wygrała je IzaO. Jest mi tym bardziej miło, że Ona jako pierwsza podała prawidłowe odpowiedzi! Myślę, że los zadecydował bardzo sprawiedliwie :) Tak więc nikt nie może mieć zastrzeżeń, że od kogoś "ściągnęła" :)
Gratuluję serdecznie zwyciężczyni (proszę Izę o adres na maila, abym mogła wysłać prezent-niespodziankę), a pozostałym dziękuję za zabawę i również gratuluję poprawnych odpowiedzi.
Pozdrawiam serdecznie :)
Elle

PS. Czekamy na konkurs u IzyO :)

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Konkurs z nagrodą


Pamiętacie konkurs Alizee na najbardziej letnie zdjęcie? Oczywiście, że pamiętacie :) Wygrałam (!) co oznacza, że teraz moja kolej na zorganizowanie konkursu! Tak to sobie sprytnie wymyśliła 13ka, która zapoczątkowała tę zabawę :)

Po krótkim namyśle postanawiam, że będzie to kontynuacja mojego pierwszego konkursu.
A więc.. po raz drugi zagadka turystyczno-fotograficzna (czyli o lekkim zabarwieniu geograficznym - takie zawodowe "zboczenie"). Mam nadzieję, że tym razem nie będzie dla Was zbyt trudna - naprawdę się starałam :)

Przedstawiam 6 fotografii - każda z innego miasta.
Pytanie brzmi: W jakich sześciu polskich miastach zrobiłam te zdjęcia?

Na odpowiedzi czekam tydzień (czyli do 31 sierpnia). Zwycięzcę wylosuję spośród wszystkich prawidłowych odpowiedzi 1 września (tak wraz z rozpoczynającym się rokiem szkolnym ;]).
Nagroda wykonana przeze mnie to na razie niespodzianka :)

Zapraszam do zabawy! Powodzenia!

Pozdrawiam szczególnie serdecznie wszystkich uczestników konkursu!

piątek, 21 sierpnia 2009

Nieco przydługi post...

Nareszcie! posiadam łazienkę :) Trzy tygodnie żyłam bez łazienki! To jedna z tych karłowatych - typowych dla mieszkań budowanych 30 lat temu, w których wszystkie pomieszczenia przypominają bardziej wnęki na szafy, niż pomieszczenia mieszkalne. A potrzeby wyposażeniowe - wiadomo - w standardzie. Jest więc ciasno, a wszystko w miniaturze... Maleńka kabina prysznicowa, maleńka umywalka... Brak miejsca na wiele rzeczy. Cóż poradzić? Do tego nieźle musiałam się nagimnastykować, żeby zrobić zdjęcia, obejmujące więcej niż metr kwadratowy powierzchni ;)

Jak się zapewne domyślacie, moja łazienka jest..... tak,tak! szara :) Jak się okazuje, kolor ten wzbudza w ludziach wiele emocji. Raczej mało pozytywnych: Na szaro? Tak ponuro? Oszalałaś? Kto to widział taką łazienkę? Pierwszy raz ktoś pyta o szarą glazurę... Ale pani sobie wymyśliła! Itp., itd...
A do tego: Jak to tak bez glazury na wszystkich ścianach?
TAKI żyrandol do łazienki???

Pan fachowiec mój, zapytał, czy może sobie zrobić zdjęcia, bo w życiu (a robi w tym od 30 lat), takiej niezwykłej łazienki nie widział :) I nigdy nie robił szarej!
Sąsiadka przyleciała, pooglądała z zachwytem, po czym... zaciągnęła mnie do siebie, żebym i jej łazienkę obejrzała, "bo przecież nie widziałam!"
Najbardziej podobają się wszystkim drzwi. Jestem z nich dumna, bo sama wymalowałam :)

Zapraszam na oględziny :)




Drzwi kupiłam sosnowe
, w stanie surowym. Potraktowałam je bejcą w kolorze ciemnego orzecha, następnie zastosowałam wosk wybielający (podkreślający rysunek drewna) i na koniec, w celu ich zabezpieczenia - olej do drewna. Nad drzwiami - korona zamówiona u pana, który robił też dekory na moją białą szafę pokojową.



Znane już skądinąd lustro:


Zarówno szafka pod umywalkę, jak i wisząca dębowa witrynka - woskowane na biało i zabezpieczone olejem do drewna.



Widok z przedpokoju. Glazura znajduje się jedynie wewnątrz kabiny, na obudowie brodzika i przy umywalce.


Kute elementy tej wiszącej półki, również zmieniły kolor za moją przyczyną :)


W ramce - retro foto przedstawiające dwie praczki ;)




Przyznam, że bardzo sobie pluję w brodę, że wybrałam TAKI kolor na podłogę :/ No ale niestety... Mądry Polak po szkodzie :)




A ten wieszaczek na ręcznik DO RĄK (jak napisano) przywiozłam z Paryża


Ten już znacie...



Drzwi od strony przedpokoju.


PS. Kolory może trochę przekłamane, ale tak to jest, gdy brak światła dziennego w pomieszczeniu.


Dziękuję za wizytę,

czwartek, 20 sierpnia 2009

Serduszka i woreczki

Ach! ...miałam zaczekać z pokazaniem moich krawieckich wyczynów do czasu ukończenia łazienki (bo tam pewnie niektóre z nich się znajdą), choć powstały jakiś czas temu, ale.... pokazuję już! A łazienka rychło :)
Wszystko oczywiście w "moich" kolorach. Wiem, że daleko mi do precyzji wykonania niektórych z Was, ale zaznaczam NIE CIERPIĘ SZYĆ! Serio! Napaliłam się na to szycie właśnie z myślą o nowej łazience. Męczyłam się nad tym cały dzień, po czym powiedziałam sobie DOŚĆ! NIGDY WIĘCEJ! Nie przyglądajcie się więc za bardzo szczegółom ;) Szycie serduszek czy woreczków zostawiam Kasandrze, Ushii, Alizee, Margo i innym uzdolnionym krawcowym, które takie "bajery" robią masowo przy porannej kawce i jeszcze sprawia im to przyjemność :)


Szare, grube płótno, plus haftowana koronka:



Białe płótno w kwiatuszki i moje nieporadne hafty:



Paseczki i kwiatuszki:



Dziękuję za Wasze odwiedziny :)
Miłego dnia,